8 września 2026
AI w Biznesie

Skrócony czas pracy w Polsce: pilotaż, automatyzacja i przyszłość zatrudnienia

Rząd testuje czterodniowy tydzień pracy. Dowiedz się, jak automatyzacja zmienia rynek pracy, jakie rozwiązania sprawdzają się we Włocławku i co historia…

Autor: Krzysztof Dąbrowski, 8 września 2026
Close-up of a hand on a laptop with an hourglass, symbolizing time management and productivity.
Fot. Atlantic Ambience / Pexels · Pexels License

Skrócenie czasu pracy to nie nowy pomysł — to efekt wieloletnich walk pracowników o godne warunki zatrudnienia. Dziś, w erze automatyzacji i sztucznej inteligencji, dyskusja wraca z nową energią, a Polska testuje konkretne rozwiązania.

Historia walki o mniej godzin pracy

Sto lat temu pracownicy tocili podobne bitwy jak dziś. Klasa robotnicza wywalczyła skrócenie czasu pracy poprzez fale strajków i okupacji fabryk — to był długi proces negocjacji z kapitałem. Dzisiaj walka toczy się innym frontem: zamiast okupacji, są panele dyskusyjne i programy pilotażowe, ale istota pozostaje ta sama — jak podzielić zyski z produktywności między pracodawcę a pracownika.

Ekonomista John Maynard Keynes w 1930 roku zaproponował pojęcie bezrobocia technologicznego i prognozował, że wraz ze wzrostem wydajności pracy pracownicy będą pracować zaledwie 15 godzin tygodniowo. Jego wizja nigdy się w pełni nie urzeczywistniła — zamiast tego robotyzacja i komputeryzacja stały się narzędziem do zwiększania wymagań wobec pracowników, a nie do redukcji czasu pracy.

Jak automatyzacja zmienia rynek pracy

Automatyzacja zawsze wiąże się z bezpośrednią stratą miejsc pracy. Dokerzy na portach straciła pracę, gdy wprowadzono konteneryzację w logistyce — to był przełomowy moment w historii transportu morskiego. Podobnie Volkswagen przeprowadził zwolnienia grupowe po wdrożeniu automatyzacji w produkcji. Te przykłady pokazują, że technologia sama w sobie nie rozwiązuje problemu zatrudnienia.

Jednak istnieje model, który sprawdził się w praktyce. Dokerzy zachodniego wybrzeża USA wynegocjowali fundusz na gwarantowane pensje i emerytury — armatorzy zasilali ten fundusz, dzieląc się zyskami wynikającymi z automatyzacji. To pokazuje, że możliwe jest takie urządzenie gospodarki, w którym pracownicy uczestniczą w zyskach z technologii, która eliminuje ich stanowiska.

AspektSkutek dla pracownikówSposób mitygacji
Konteneryzacja w logistyceUtrata pracy dokerówFundusz na gwarantowane pensje i emerytury
Automatyzacja w produkcjiZwolnienia grupoweNegocjacje zbiorowe, przeszkolenia
Robotyzacja procesówEliminacja stanowiskSkrócenie czasu pracy, redystrybucja pracy

Polski pilotaż: co się testuje

Rząd prowadzi program pilotażowy „Skrócony czas pracy – to się dzieje!” koordynowany przez dr hab. Ewę Flaszyńską. Testy obejmują kilka modeli: czterodniowy tydzień pracy, pracę na zakładkę (rotacyjnie), automaty urzędowe zmniejszające biurokrację oraz wydłużone urlopy. Głównym polem badań jest Włocławek, gdzie skraca się czas pracy w urzędach i miejskich spółkach, a także w koncernie chemicznym Anwil.

Praktyczny przykład pokazuje, że skrócenie czasu pracy jest możliwe. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) zatrudnia ponad 30 osób pracujących standardowo 38 godzin tygodniowo, ale w lipcu i sierpniu przechodzą na 28 godzin tygodniowo. To oznacza, że organizacja potrafi funkcjonować z mniejszą liczbą godzin, jeśli zmieni się sposób organizacji pracy.

Co to oznacza dla pracowników i pracodawców

Dla pracowników skrócenie czasu pracy może oznaczać więcej czasu na rodzinę, edukację i regenerację. Jednak, jak zauważa Jakub Grzegorczyk z Inicjatywy Pracowniczej, „to nie zadziała - skracanie czasu pracy to realny koszt dla firmy”. To stwierdzenie ujawnia napięcie w dyskusji: pracodawcy obawiają się spadku produktywności i wzrostu kosztów operacyjnych.

Dyskusja na panelu „Mniej godzin, więcej pracy?” odbytym 4 września w Dąbrowie Górniczej w ramach Kongresu Regeneracja pokazała, że stanowiska są podzielone. Z jednej strony Latifa Majewska z Polskiej Sieci Ekonomii i reprezentanci OPZZ argumentują, że skrócenie czasu pracy jest konieczne ze względu na automatyzację i zdrowie psychiczne pracowników. Z drugiej strony pracodawcy wskazują na koszty i logistykę takich zmian.

Kluczowe pytanie brzmi: czy zyski z automatyzacji będą podzielone między pracodawcę a pracownika, czy też pracownik będzie zmuszony pracować szybciej, aby wyrównać straty z mniejszej liczby godzin? Historia dokerów sugeruje, że to kwestia negocjacji zbiorowych i siły pracowników na rynku pracy.

Najczęstsze pytania

Czy w Polsce skraca się czas pracy?

Tak — rząd prowadzi program pilotażowy „Skrócony czas pracy – to się dzieje!" koordynowany przez dr hab. Ewę Flaszyńską. Testy obejmują czterodniowy tydzień, pracę na zakładkę, automaty urzędowe i wydłużone urlopy, szczególnie we Włocławku.

Jakie są skutki automatyzacji dla pracowników?

Historia pokazuje, że automatyzacja eliminuje stanowiska — przykład dokerów przy konteneryzacji czy zwolnień grupowych w Volkswagenie. Jednak pracownicy mogą wynegocjować fundusz na gwarantowane pensje i emerytury, jak zrobili dokerzy zachodniego wybrzeża USA.

Ile godzin tygodniowo pracują pracownicy OPZZ?

Standardowo 38 godzin tygodniowo, ale w lipcu i sierpniu OPZZ przechodzi na 28 godzin tygodniowo, co pokazuje praktyczną możliwość elastycznego skrócenia czasu pracy.

Co Keynes prognozował na temat czasu pracy?

W 1930 roku John Maynard Keynes wprowadził pojęcie bezrobocia technologicznego i prognozował, że wzrost produktywności doprowadzi do pracy zaledwie 15 godzin tygodniowo.

Kto uczestniczy w debacie o skróconym czasie pracy?

Dyskusję prowadzą związkowcy (Latifa Majewska z Polskiej Sieci Ekonomii, reprezentanci OPZZ i Inicjatywy Pracowniczej), przedstawiciele biznesu i rządu, oraz media — panel odbył się 4 września w Dąbrowie Górniczej w ramach Kongresu Regeneracja.

Na podstawie: next.gazeta.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.