Bańka na AI? Ekspert wskazuje prawdziwe ryzyko dla rynków
Larry Hatheway z Franklin Templeton analizuje perspektywy sztucznej inteligencji na rynkach. Czy hossa AI czeka konsolidacja?
Hossa na sztuczną inteligencję nie stanowi największego zagrożenia dla rynków finansowych — według Larry’ego Hathewaya, globalnego stratega inwestycyjnego z Franklin Templeton Institute, rzeczywistym wyzwaniem jest brak jasnego modelu monetyzacji dla twórców modeli AI oraz konieczność konsolidacji po gwałtownej fazie wzrostów.
Hatheway, który przez ponad dwie dekady był głównym ekonomistą w UBS Investment Bank, wskazuje, że choć tempo adaptacji sztucznej inteligencji w biznesie jest imponujące, na twarde dane makroekonomiczne potwierdzające skokowy wzrost produktywności wciąż musimy czekać.
Czy AI rzeczywiście zwiększa produktywność?
Rynek fascynuje się wskaźnikami adaptacji AI, które są obecnie bardzo mocne. Widać to w danych pokazujących, jak firmy i gospodarstwa domowe zaczynają wykorzystywać technologię na najróżniejsze sposoby. Oczekuje się, że z perspektywy biznesowej zwiększy to wydajność, produktywność i zredukuje koszty.
Ale z punktu widzenia ekonomisty sytuacja nie jest jeszcze w pełni klarowna. W Stanach Zjednoczonych od trzech lat obserwuje się wzrost produktywności, jednak byłoby bardzo trudno jednoznacznie stwierdzić, że napędzany jest wyłącznie przez AI. Hatheway podkreśla, że jesteśmy na zbyt wczesnym etapie wprowadzania tej technologii, aby wyciągać ostateczne wnioski.
Infrastruktura, nie samo AI
Teza inwestycyjna ewoluowała znacznie — rynek nie skupia się już wyłącznie na firmach tworzących największe modele językowe, ale na szeroko pojętej infrastrukturze wspierającej AI.
Masowa rozbudowa mocy produkcyjnych i całej infrastruktury to kluczowy element obecnej układanki. Hatheway porównuje to do sytuacji sprzed dwudziestu lat, gdy pytano: “jak inwestować w Chinach?”, a odpowiedź brzmiała: “kupuj to, co kupują Chiny”.
Dziś inwestowanie w sztuczną inteligencję nie polega tylko na kupowaniu pojedynczych spółek zajmujących się AI. Chodzi o inwestowanie w to, co one muszą nabyć, aby AI stało się rzeczywistością — dostęp do energii, centra danych, moce obliczeniowe. Te rzeczy są namacalne i realne, w przeciwieństwie do samej monetyzacji własności intelektualnej przez twórców modeli, co do której wciąż mamy wiele pytań.
Problem monetyzacji — lekcja z historii internetu
Ekspert ostrzega przed hurraoptymizmem, przypominając początki ery internetu. Nie wiemy jeszcze, jak ostatecznie zmonetyzowane zostaną modele AI — to potrwa.
Kiedy pojawił się internet, w początkowej fazie również nie potrafiliśmy sobie wyobrazić, jak będzie przynosił zyski. Okazało się, że duża część internetu monetyzuje się poprzez reklamy. Skoro AI zaczyna zastępować tradycyjne wyszukiwarki, można sobie wyobrazić, że pewnego dnia stanie się platformą reklamową. Ale to może nie wystarczyć, by uzasadnić obecne, niebotyczne wyceny.
Co to oznacza: Rynek jako całość, a w szczególności segment napędzany przez AI, przeszedł przez bardzo gwałtowną fazę wzrostów i teraz potrzebuje konsolidacji. To nie oznacza automatycznie korekty na akcjach, ale jej przyczyny byłyby inne niż zmiana podejścia do samej technologii.
Głośne debiuty — czy to katalizator?
Za nami pierwszy z wielkich debiutów na giełdach — na rynek weszła SpaceX z wyceną 1,75 bilionów dolarów, a w kolejce czekają Anthropic i OpenAI, czyli dwa główne filary branży sztucznej inteligencji. Ich wyceny z prywatnych rund finansowania przyćmiewają kapitalizację wielu spółek z S&P 500.
Ale Hatheway studzi emocje. Należy pamiętać, że chociaż wycena SpaceX jest niezwykle wysoka, rzeczywisty free float — pula akcji, która trafiła do wolnego obrotu — jest bardzo skromna. Mówimy o około 5 procentach, co dało w IPO kwotę 75 miliardów dolarów. To stworzyło naturalną dynamikę popytu i podaży, która sprawiła, że IPO odniosło sukces, a cena w kolejnych dniach miała szansę rosnąć.
Nie jest pewne, czy te wzrosty uda się utrzymać w dłuższym terminie. Biorąc pod uwagę tak mały free float, akcji po prostu nie wystarczy, aby przyciągnąć na stałe zaangażowanie największych inwestorów instytucjonalnych.
Co to oznacza: Głośne debiuty mogą pojawić się w nagłówkach wiadomości, ale nie zmienią radykalnie dynamiki całego rynku. Nie będą one katalizatorem dla szerszej fali nowych IPO — mają w sobie coś unikalnego, co niekoniecznie przekłada się na resztę rynku.
Rotacja kapitału poza technologię
Rynek zaczyna jednak dostrzegać potencjał również poza wąskim gronem spółek technologicznych. Już w I kwartale tego roku analitycy podnosili prognozy zysków dla firm spoza sektora AI czy szeroko pojętej technologii.
Z oczywistych względów dotyczyło to sektora energetycznego — ze względu na rosnące zapotrzebowanie na energię do centrów danych. Ale w górę rewidowano także oczekiwania wobec branży finansowej czy rynków wschodzących.
Gospodarka okazała się znacznie bardziej odporna, niż zakładaliśmy, co sprawia, że rynek dąży do rozszerzenia bazy dla zwyżek. Ta rotacja kapitału wciąż ma przed sobą spory potencjał — to znak, że inwestorzy nie stawiają wszystkiego na jedną kartę AI.
Podsumowanie: Konsolidacja, nie koniec
Larry Hatheway nie przewiduje końca zainteresowania sztuczną inteligencją, ale raczej konsolidację po okresie gwałtownych wzrostów. Kluczowe będzie obserwowanie rzeczywistych danych ekonomicznych potwierdzających korzyści z AI, a także znalezienie modelu monetyzacji, który uzasadni obecne wyceny. Inwestorzy powinni zwracać uwagę na infrastrukturę wspierającą AI, a nie tylko na same spółki technologiczne — tam bowiem leży rzeczywista, namacalna wartość.
Najczęstsze pytania
Czy hossa na AI się skończy?
Według Larry'ego Hathewaya z Franklin Templeton hossę AI czeka konsolidacja, ale niekoniecznie korekta na akcjach. Przyczyny potencjalnego odpoczynku byłyby inne niż zmiana podejścia do samej technologii — raczej brak jasnego modelu monetyzacji i konieczność przeanalizowania rzeczywistych korzyści ekonomicznych.
Czy AI rzeczywiście zwiększa produktywność firm?
Tempo adaptacji AI jest bardzo mocne, ale na jednoznaczne dane makroekonomiczne potwierdzające skokowy wzrost produktywności wciąż czekamy. W USA obserwuje się wzrost produktywności od trzech lat, ale trudno stwierdzić, że napędzany jest wyłącznie przez AI — jesteśmy na zbyt wczesnym etapie wdrażania.
W co inwestować w sztuczną inteligencję?
Nie tylko w spółki zajmujące się AI, ale w infrastrukturę, którą potrzebują — dostęp do energii, centra danych, moce produkcyjne. To rzeczy namacalne i realne, w przeciwieństwie do monetyzacji własności intelektualnej twórców modeli, co do której wciąż mamy wiele pytań.
Czy IPO SpaceX i OpenAI zmienią rynek?
Mimo wysokich wycen, rzeczywisty free float (pula akcji w wolnym obrocie) jest bardzo skromny — w przypadku SpaceX to zaledwie 5 procent. Głośne debiuty mogą nie przyciągnąć długoterminowego zaangażowania największych inwestorów instytucjonalnych i niekoniecznie będą katalizatorem dla szerszej fali nowych IPO.
Jakie sektory zyskują poza technologią?
Rynek zaczyna rotować kapitał do sektora energetycznego, finansowego i rynków wschodzących. Analitycy podnosili prognozy zysków dla firm spoza AI i technologii — gospodarka okazała się bardziej odporna niż zakładano, co pozwala na rozszerzenie bazy wzrostów.
Na podstawie: Bankier.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.